wtorek, 9 kwietnia 2013

# 21 Louis

Hej! Na początku chciałam was ogromnie przeprosić! Dawno nic tu się nie pojawiło. Tłumaczyć się nie będę, ale przepraszam was :* Może zauważyliście powstały nowe zakładki: Spam i Nabór. Co do pierwszej chyba jasne, możecie w komentarzach zostawiać swoje linki do blogów. A co do drugiej poszukujemy adminki, jak widzicie nie dajemy same rady, więc potrzebna nam pomoc. Nie przedłużając zapraszam do czytania :) Czytasz = komentujesz

Piosenka: http://www.youtube.com/watch?v=uuZE_IRwLNI

Starsza pani, o siwych lekko kręconych włosach, usiadła wygodnie na wiklinowym bujanym krześle, które znajdowało się na werandzie. W dłoniach trzymała kubek z herbatą, na kolanach miała położony gruby, seledynowy koc. A pod nosem nuciła dobrze znaną jej piosenkę. Tak ulubioną piosenkę jej ukochanego. Miała nadzieję, że niedługo się zjawi. Może jest na rybach, lub po prostu spotkał starego dobrego przyjaciela i prowadzą zaciętą konwersację. Ale to były tylko złudzenia. Kobieta miała wybujałą wyobraźnię, ale historię jej miłości nie wymyśliła ot tak! Ona naprawdę się zdarzyła. Więc coż mogło się stać z jej mężem? Mężem, ponieważ na prawej dłoni widniała złota obrączka. Wybranek jej serca już niestety się nie pojawi. Chyba, że w snach, a to jest możliwe..
Starsza pani o imieniu [T.im.] nadal łudziła się, że jej małżonek Louis, pojawi się na skalnej dróżce prowadzącej do domu. Na powitanie pocałuje swoją żonę i wspólnie wejdą do domu, aby spożyć posiłek. Nie! To się nie zdarzy. Wypadki się zdarzają, zazwyczaj są to wypadki samochodowe. W życiu ważną rolę odgrywają wspomnienia. Warto o nich pamiętać. [T.im.] wstała powoli z krzesła, kierowała się do salonu. Miała wyznaczony cel. Znaleźć album ze zdjęciami. Chciała przez chwilę po podróżować w czasie. Przenieść się do tych cudownych młodzieńczych lat: pierwsza i jedyna miłość, spotkania z przyjaciółmi, ślub, dziecko, pierwsza kłótnia, wspólne problemy, starość. Znalawszy album, kobieta usiadła w fotelu obok ogromnego lustra. Pierwsza strona przedstawiała zdjęcia jeszcze z lat nastoletnich, podróż czas zacząć!


Przechodziłam ulicą, piękna wiosna tego roku. Jako iż, nadchodził sobotni wieczór postanowiłam z moją przyjaciółką Gretą pójść do jakiegoś klubu. Pochodzę z dobrze ułożonej rodziny, ale czasem małe szaleństwo nie zaszkodzi. O wyznaczonej porze wyszłyśmy z naszych domów, weszliśmy do jedynego w tym mieście klubu. Nie było tu innego, dlatego ludzi było sporo. Przeciskałyśmy się między tańczącą młodzieżą. Znalazłyśmy jeden wolny stolik, usiadłyśmy i zamówiliśmy jakiś alkohol. Dojrzałam w tym tłumie pewną osobę. Był to Louis Tomlinson. Moja dawna miłość jeszcze z lat szkolnych lecz on mnie chyba nigdy nie dostrzegł. A więc sobotni wieczór czas zacząć, zabrałam moją przyjaciółkę na parkiet. Tańczyłyśmy jak nigdy. Czułam na sobie czyjś wzrok, ale nie mogłam dostrzec czyj. Po kilku przetańczonych piosenkach, zmęczone usiadłyśmy przy naszym stoliku. Jak to każde młode dziewczyny, zaczęłyśmy plotkować o chłopcach. Po chwili, ktoś do nas podszedł. Nie mogłam w to uwierzyć, to był Louis i z tego co mi przyjaciółka mówiła po prosił mnie do tańca. Dlaczego to ona do mnie przemawiała? Byłam nim za bardzo oczarowana, aby racjonalnie myśleć, a Greta. Tylko ona umiała mnie wyrwać z transu zamyślenia. Oczywiście zgodziłam się i chwilę potem śmigaliśmy po parkiecie, dosłownie należał tylko do nas!

Mała łza zakręciała się w oku starszej pani. Pierwsze spotkanie, takie z prawdziwego zdarzenia, a nie ze szkolnego korytarza. Następne strony to samo tyle, że na nich już widać było świetnie dobraną młodocianą parę.


Po kilku spotkaniach z Louisem, poczułam coś więcej. Teraz to nie było tylko zwykłe zauroczenie, ale sądzę, że miłość. Wiem może to i szybko, ale miłości się nie wybiera. I myślę, że on czuje to samo co ja. Tego dnia Tommo zabiera mnie z jakieś magiczne miejsce. Nie chciał mi powiedzieć gdzie, szczerze byłam ciekawa. Siedziałam w swoim pokoju, czytałam książkę. Gdy po chwili usłyszałam głos mojego ojca:
-[T.im.] pewnien młodzieniec do ciebie!
-Już idę! - krzyknęłam, spojrzałam ostatni raz na moje odbicie lustrzane czy wszystko jest w jak najlepszym porządku i jak strzała wybiegłam z pokoju. Na widok chłopaka od razu się uśmiechnęłam on uczynił to samo. Wyszliśmy z mojego pokoju, wsiedliśmy do jego czerwonego samochodu i ruszyliśmy przed siebie. Prowadziliśmy zaciętą rozmowę, nie brakowało nam tematów. Zajechaliśmy nad jezioro. Nie sądziłam, że akurat tutaj mnie zaciągnie. usiedliśmy wygodnie na trawie, gdyż na kąpiele było za zimno. W sumie temperatura powietrza była w normie, ale woda w jeziorze mnie nie zachęcała. Nasze rozmowy były naprawdę dziwne, rozmawialiśmy dosłownie o jakiś głupotach! O tym czy lepsze jest jabłko zielone czy czerwone. Kiedy może spać deszcz, czy cokolwiek takiego. Po pewnej chwili Louis spoważniał:
-[T.im.] nie wiem jak ci to powiedzieć, w tych sprawach jestem nadzwyczaj nieśmiały, co w moim przypadku jest dziwne, ale muszę ci powiedzieć, że cię kocham! - powiedział to na jednym wdechu. Uradowała mnie ta informacja, przecież ja czułam do niego to samo.
-Lou ja ciebie też kocham! - złączyliśmy się wspólnym pocałunku.



Kolejne stron, kolejne zdjęcia. Tym razem już w jedynym wyjątkowym dniu. W dniu ślubu. [T.im.] zaczęła pod nosem nucić, dobrze wszystkim znaną melodię. Którą gra organista, kiedy do kościoła wchodzi para młoda. Uśmiech z twarzy kobiety nie znika. Podróż nadal trwa..

-Kochanie wiesz jak cię kocham?
-Wiem, ale wiesz co ci powiem. Ja ciebie bardziej! - powiedziałam.
-Nieprawda! Udowodnię ci to za niecałe dwie godziny. Tam na ślubnym kobiercu!
-To do zobaczenia! - pocałowałam ukochanego na pożegnanie. Musiałam jeszcze ubrać moją cudną suknię. Czas ten szybko minął, powodem byłe te wszystkie przygotowania. W szczególności moja fryzura! Aby ujarzmić moje włosy, trzeba na prawdę dużo wysiłku i cierpliwości. Stałam przed kościołem. Strasznie się denerwowałam. Musi się udać przecież to on jest moim jedynym tylko go kocham! Usłyszałam jak rozbrzmiewają organy, goście w ławkach wstają, a mnie pod rękę bierze mój ojciec. W jego oczach widziałam dumę i szczęście. Pierwsze kroki, nogi stały się miękkie. Jeszcze chwila i bym upadła, gdyby nie mocne ramię mojego rodziciela. Widziałam uśmiech mojego narzeczonego. Po chwili stałam już koło Louisa. Po ceremonii wstępnej nadszedł ten długo wyczekiwany moment. Wtedy powiedzieliśmy już sobie sakramentalne - tak.
Popatrzyła w niebo. Jej uśmiech nie znikał, ani na chwilę, a łzy szczęścia spływały strumieniami. Czemu tak cudowne chwile często przemijają? Dalsze strony i co raz to inne zdjęcia. Tym razem [T.im.] zmieniła nie co wyraz twarzy. Posmutniała.

-Kobieto! Daj mi już wreście spokój! Ciągle masz do mnie jakieś pretensje! Jeżeli tak dalej będzie to nie wiem co się stanie, ale nie będę miał przeciwko rozstaniu!
-Dlaczego tak mówisz? Już mnie nie kochasz? Rozumiem. Idź sobie do Betty, wypłacz jej się. Ona na pewno cię pocieszy! - mówiłam to przez łzy.
-A to o to chodzi! [T.im.] ja cię Kocham! Zrozum to. Jesteś jednyną istotą na tej ziemi, którą naprawdę kocham! Nigdy cię nie zdradziłem i nie mam zamiaru.
-Jaką mam mieć pewność?
-Kto ci powiedział te cholerne plotki?!
-Nieważne.
-Ta osoba, chce rozbić nasz związek. Kochanie ja za tobą świata nie widzę! - nie wiedziałam co w końcu na ten temat myśleć. Jednak on chyba ma rację.
-Przepraszam, powinnam to wszystko przemyśleć, a potem możę dopiero cię osądzać. Wybacz.
-Wybaczę, a wiesz czemu?
-Tak.
-I tego się trzymaj - uśmiechnął się i pocałował mnie.
*

-Louis.
-Słucham cię. O co chodzi?
-Bo. Ja. Chyba. - bałam się to powiedzieć. Mój mąż popatrzył na mnie. Byłam przestraszona. Jego mina nagle zrobiła się taka troskliwa.
-Źle się czujesz? Może pójdziemy do doktora?
-Nie oto chodzi.
-A o co. Nie bój się.
-Ja chyba jestem w ciąży - powiedziałam na jednym wdechu. W jego oczach pojawiły się iskierki, a uśmiech poszerzył do granic możliwości.
-To cudownie! - wykrzyknął. I uniósł mnie - ale czmu się bałaś? Przecież wiesz jak pragnę dziecka!
-Cieszę się, że akurat tak zareagowałeś.
-Jeśli to będzie chłopiec nazwiemy go Tommo! Nasz owoc miłości!

Teraz na każdym zdjęciu można było dostrzec małego chłopczyka. A dalej jego dalszy rozwój od lat dzieciecych do zbuntowanego nastolatka. Potem jako dorosły człowiek. I co? Koniec albumu. Teraz staruszka płakała. Nie z powodu dumy czy szczęścia, tylko z powodu utraty swojej najbliższej osoby.

Lato piękna pogoda na wspólne grillowanie. Niestety nie tym razem. Ja siedzę z moim dorosłym synem w pokoju i czytamy codzienną gazetę. Czekamy na gospodarza tego domu, który powinnien za chwilę wrócić z pracy. Minuty mijały, a Louisa dalej nie było. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi, poszłam otworzyć je. Myślałam, że to mój mąż. Niestety myliłam się.
-Witam.
-Dzień dobry. O co chodzi? Coś się stało?
-Tak. I nie sądzę, aby to była jakaś pozytywna wiadomość. - nogi delikatnie się podemną ugieły. Dołączył do mnie syn. Oboje czekaliśmy na tą złą wieść od postawnego i dobrze zbudowanego mężczyzny - pani mąż nie żyje. Potrąciła go furgonetka, ja wracał dzisiejszego po południa z pracy.
-Nie! To nie możliwe - to nie mogła być prawda, może to ktoś inny.
-Niestety przykro mi.

Już tyle lat bez ciebie.. Musiałam dać radę i dałam dla naszego syna. Byłam silna, ale z wiekiem coraz to słabnę. Niedługo się spotkamy. Wstałam delikatnie. I podeszłam do lustra podniosłam rękę i przyłożyłam ją do odbicia. Poczułam muskanie po mojej postarzałej skórze. On był tutaj, czeka na mnie. Zaczęłam się rozglądać po pokoju. Dziwne się w tym momencie zachowałam, chciałam poczuć i zobaczyć go. Ale to mało realne.

*

Kilka dni później starsza pani zmarła. Z nieznanych przyczyn. Ale można powiedzieć, że w końcu spotka swojego ukochanego, a chyba o to jej chodziło. Na wieczność razem...
________________________________________________________________

Informacja:
Kursywą pisane wspomnienia. Na początku pisane normalną czcionką opowiada narrator, a pod koniec jest moment, kiedy to tak jakby ty opowiadasz :) Jak można zauważyć kobieta ma około w podeszłym wieku, więc nie zdziwcie się, że może tak dziwnie pisane ;)

 
 
 
xx Werka

3 komentarze:

  1. BOSKI *-* Tylko szkoda ,że teki smutny ;c Może następny z Harry'm z Happy End ? :D ~Asia

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny rozdział,taki smutny troche pisz szybko następny, niemogę się doczekać!!

    zapraszam do mnie http://wlasnietutaj.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. genialny!
    Zapraszam do mnie na nowy rozdział: http://famouskilljoys.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń