czwartek, 13 października 2016

# 157 Harry część III +18

Witajcie !
Przepraszam z całego serca za tak długi czas oczekiwania na kolejną część ale wypadki chodzą po ludziach (szczególnie po mnie -.-) i niestety tak wyszło. Dziś trzecia część przygód Harrego i Justyny. Zapraszam do czytania i komentowania !
Pozdrawiam Zuza ! ;)

                                                                             Część I 
                                                                             Część II



Spojrzałam w jego oczy, a następnie na usta. Nie spodziewałam się energicznego ruchu ze strony chłopaka, który właśnie wykonał. Pociągnął mnie za rękę, co sprawiło, że opadłam na materac. Pochylił nade mną i zachłannie, ale z wielkim wyczuciem wpił się w moje wargi. Nie będąc mu dłużna, odwzajemniłam gest i złapałam za kark. Przejechałam paznokciami po nagich plecach,co wywołało dreszcz na torsie Harrego. Rozpięłam guzik jego spodni i osunęłam na wysokość kostek. Styles,bez problemu pozbył się mojej koszulki i obrócił tak, że wylądowałam na nim okrakiem. Przejechałam ręką po wyrzeźbionym brzuchu mężczyzny i ponownie zaczęłam całować. Moja dłoń błądziła w okolicach linii majtek. Nie mogłam wytrzymać ciśnienia jakie między nami powstało. Obydwoje wiedzieliśmy co robimy. Nasze zachowanie nie przypominało całowania, lecz kąsanie i gryzienie warg, co powodowało większe podniecenie.
-Zrób to wreszcie.. - Wymamrotałam między namiętną walką języków.
Harry zerwał ze mnie majtki i w ułamku sekundy pozbył się swoich. Przerzucił mnie po raz kolejny i wylądowałam brzuchem na łóżku. Wypiął moje biodra, by po chwili uderzyć w pośladki.
-Musisz być grzeczna - Wyszeptał nad moim uchem.
-Tak panie Styles- Odrzekłam.
Złapał mnie w tali i przysunął bliżej siebie. Usłyszałam jak oblizuje palce, które po chwili znalazły się we mnie. Jęknęłam bezwładnie i odchyliłam głowę do tyłu. Robił mi na złość, kręcąc palcami powoli, energicznie przyspieszając i znowu zwalniając. Fala gorąca jaka owładnęła me ciało była porównywalna to żarzącego się ogniska. Poczułam klapsa na drugim pośladku i trzeci palec dołączający do wskazującego i środkowego. Przyspieszyłam oddech, cicho pomrukując.
-Harry.... - Przerwał mi.
-Ciii... Ja tutaj rządzę - Wycedził.
-Ale ja już.. - Ponownie pośladek poczuł dłoń loczka.
-Nie tak szybko - Zaśmiał się szyderczo.
Czułam jak podbrzusze wypełnia się błogim uczuciem. Byłam u kresu, gdy zielonooki po prostu przestał sprawiać mi przyjemności. Wypuściłam głośno powietrze i przysiadłam na kolanach.
-A teraz odwróć się do mnie przodem - Seksowniej nie dało się tego powiedzieć ?
Wykonałam polecenie.
-Grzeczna dziewczynka - Pogłaskał mój policzek.
-A jak się sprzeciwie ? - Założyłam ręce, co uwydatniło mój biust.
-Możesz się przekonać co Cię czeka - Ironia...
-Mam na to wielką ochotę - Oblizałam i zagryzłam wargę.
-Ale to Ty będziesz słuchał się mnie ! - Rozkazałam i pchnęłam go do tyłu.
Upadł na plecy, a ja ponownie usiadłam w rozkroku na jego biodrach.
-Nie mam mowy... - Nie skończył.
-Nie produkuj się - Przycisnęłam go ciałem.
Ugryzłam delikatnie wargę Harrego. Pocałowałam i energicznie złapałam przyrodzenie. Pociągałam
ręką w górę i dół co sprawiło, że odchylił głowę. Co chwilę przejeżdżałam paznokciami po jego brzuchu i nogach, zostawiając liczne ślady. Kręciło go to niesamowicie. Pochyliłam się niżej i złożyłam malinkę na wysokości jego miednicy. Kreśliłam językiem nieokreślone kształty, omijając tylko jedno miejsce. Gdy poczułam, że kolega Stylesa mocniej się napręża oblizałam główkę penisa i nie przestając ruszać ręką dołączyłam usta.
 -Ja zaraz... oszaleję - Łykał powietrze jak ryba.
Słysząc to przyspieszyłam ruchy i po kilku sekundach loczek doszedł, uwalniając swoje soki na moje piersi. Otarłam się o całe ciało mężczyzny.
-Powiedziałem, że to ja tu rządzę. Podeszłaś mnie - Zagryzł wargi, a ja znalazłam się na jego kolanach. 

Wyglądałam jak dziecko, które wiele przeskrobało i musi ponieść za to karę cielesną.
Dostałam trzy szybkie klapsy. Czułam tylko palące miejsce od otarcia męskiej ręki. Zwinnie mnie podniósł, przywierając do ramy łóżka. Związał linką ręce i w tym momencie zostałam ubezwłasnowolniona. Energicznie wepchnął swoje palce i język w środek najczulszego punku w moim ciele. Zabawiał się mną parę minut, uciszając, gdy cokolwiek chciałam powiedzieć. Wygięłam się w łuk i doznałam najwspanialszego uczucia pod słońcem. Nie dał mi nawet chwili na zabranie oddechu. Poczułam męskość Harrego i pisnęłam. Ruchy były szybkie, wypełniał mnie całym sobą.
-Ja... ! - Pisnęłam.
-Za chwilę ! - Krzyknął.
Nim zdołaliśmy cokolwiek powiedzieć, oboje doszliśmy na szczyt. Opadłam bezwładnie obok loczka uspokajając oddech.
-Jesteś wspaniała - Ucałował moje czoło.
-Dziękuję - Wtuliłam się w tors i odpłynęłam do krainy Morfeusza.
[...] 

Dźwięki dochodzące zza okna wyrwały mnie ze snu. Leniwie podniosłam powieki i obleciałam wzrokiem pokój. Nie było w nim nikogo poza mną. Letnie wyładowania atmosferyczne dawały się we znaki, gdyż pogoda nie zmieniła się od wieczora. Postawiłam stopy na zimnej podłodze i próbowałam odszukać koszulki. Wszystkie ubrania były posprzątane, a mi nie zostało zatem nic innego jak otworzyć pierwszą, lepszą szafę. Wybrałam ciemno-zieloną koszule i majtki, przypominające damskie.
Cicho otwarłam drzwi i zgrabnie zeszłam na parter domu. Panowała przeraźliwa cisza,a jedyne co w niej zastałam to kawałek papieru w kuchni. 

'Pod żadnym pozorem nie wychodź z domu !. Gdy usłyszysz pukanie nie otwieraj ! Nawet, gdybym to ja krzyczał. Nie wiem o której wrócę.... Nie bój się !
                                                                                     Twój H..'
-Nie bój się ?! Łatwo powiedzieć po takiej wiadomości - Zgniotłam kartkę i wyrzuciłam.
Zjadłam coś, co w małej mierze przypominało śniadanie i powitałam łazienkę, w celu wzięcia kąpieli. Nie powiem, ale jak na warunku panujące w Europie dom był bardzo bogaty. Bardzo duży, dobrze wyposażony i miał nieziemsko przystojnego właściciela. Kiedy zanurzyłam ciało we wodzie zaczęłam rozmyślać o tym co stało się minionej nocy.
Dlaczego tak postąpiłam ? Przecież nie znam go. Jego koledzy brutalnie potraktowali mojego tatę....
Potok łez znalazł się na moich policzkach. Opanowałam po dłużej chwili emocje i ubrana opuściłam pomieszczenie. Powróciłam do sypialni, wcześniej zgarniając z półki nieznaną mi książkę. Była niesamowicie ciekawa i pewnie czytałabym ją dalej, gdyby nie odgłosy dochodzące z dołu. Wystraszyłam się tak bardzo, że momentalnie wskoczyłam pod łóżko. Spędziłam tam kilka minut, po których zobaczyłam w progu czarne oficerki. W mojej głowie krążyło tysiące myśli. Czy to Harry ? Osoba cofnęła się na korytarz, a po chwili wykrzyczała moje imię. Rozpoznałam ten głos i z ulgą wyszłam z kryjówki.
-Tu jestem - Szepnęłam,stając za chłopakiem.
-Gdzie byłaś ? - Spytał zdziwiony.
-Skąd miałam wiedzieć, że to Ty. Schowałam się pod łóżko - Wyraziłam niepokój.
-Banalne, ale nie przyszłoby mi do głowy aby tam w ogóle zajrzeć - Zaśmiał się.
-Dlaczego zostawiłeś mi tak przerażający list ? Bałam się cały czas siedząc tu sama - Wtuliłam się w loczka.
-Przepraszam, musiałem. Żeby Ci się nic nie stało kochana - Ucałował mnie i przytulił.
-Zjemy coś ? - Zapytał weselej.
-A co dziś kuchnia serwuje ? - Zaśmiałam się i oboje zeszliśmy do kuchni...
[...]
-A tak poza tym. Twoi koledzy mnie nie szukają ? Nie wypytują gdzie jestem ? - Zaniepokojona odłożyłam szklankę.
-Uciekłaś - Odparł.
-Co ? - Zdziwiłam się.
-Uciekłaś mi, kiedy wysiedliśmy z samochodu. Tak im powiedziałem - Posłał delikatny uśmiech.
Złapał mnie za rękę i poprowadził do pokoju z kominkiem.Opadliśmy wtuleni na kanapę. Nic nie zapowiadało tak szybkiego obrotu wydarzeń.........

                       
     xxx Zuza ;)

czwartek, 8 września 2016

# 156 Harry część II

Hej !
Oto kolejna część przygód Harrego i Justyny. Nieco krótsza od reszty, ale tylko dlatego, by podnieść napięcie ! Jak potoczą się ich losy ? Co stanie się za chwilę ? Dowiecie się już jutro !
Miłego czytania ;)

....

Właśnie wrzuciłam ostatniego pieroga na blaszaną misę. Spojrzałam na Stylesa i posłałam delikatny uśmiech.
- Smacznego - Wypowiedzieliśmy równo i zasiedliśmy do stołu.
-Długo to jeszcze potrwa ? - Zapytałam niepewnie
-Ale co ? - Odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Te ciężkie czasy - Posmutniałam.
-Nie potrafię odpowiedzieć Ci na to pytanie - Odłożył widelec i odszedł od stołu.

...
Bardzo się boję. Harry zapewniał mnie, że nikt nie wie o istnieniu tego domu i nikt nie ma prawa mnie tu znaleźć. Gdzieś daleko słychać było, jak przewożone były ciężkie działa. Przebłyski piorunów sprawiały, że każdy cień stojący w domu wyglądał jak postaci z horrorów.  Letnie wyładowania atmosferyczne to nie nowość, ale w tych okolicznościach są przerażające. Nakryłam wyżej koc i rozmyślałam co się ze mną stanie. Czy on chcę ukrywać mnie tu w nieskończoność ? Chcę stąd uciec ale nie ma dokąd. 
-Tato, co mam robić ? - Wyszeptałam ze łzami w oczach.
Odpowiedziała mi cisza. Nadal przed oczyma mam widok ojca klęczącego przed naszym domem i krzyczącego niezrozumiałe słowo. Z kilku kropel zrobił się potok na policzkach. Przysiadłam i spojrzałam przez okno.
-Kocham Cię tatusiu - Pociągnęłam nosem i wstałam.
Oparłam się o szybę i patrzyłam w niebo na burzę. Trochę się jej boję i przeważnie w takich momentach przy mnie był jeden, kochający w stu procentach mężczyzna. Otulał kocem i zabierał do swojej sypialni, bym zasnęła u jego boku. I tak się działo, a rano kiedy wstawałam czekał z ciepłą herbatą i małymi smakołykami. Zabrano mi go.... Rozmyślenia przerwał piorun, uderzając w pobliskie drzewo, powodując jego złamanie. Nie zastanawiając się długo porwałam z kanapy koc i wbiegłam na górę. Bez pukania weszłam do pokoju loczka.

Zadałabym głupie i standardowe pytanie czy śpi, ale widok siedzącego go na skraju łóżka, przeglądającego jakieś papiery spowodował odrzucenia pomysłu o pytanie.
-Przepraszam, że przeszkadzam - Uniosłam wzrok
-Nie przeszkadzasz. Chodź - Wyciągnął dłoń i podniósł się z miejsca.
Podeszłam bliżej, siadając z drugiej strony legowiska bacznie mu się przyglądając. Zielone oczy, sprawiały, że całe zło, jakie się wkoło dzieje odchodziło na chwile w niepamięć, kosmyki lokowanych, lecz krótkich włosów zgrabnie opadały na czoło, a linia szczęki idealnie uwydatniona. Siedział bez koszulki. Na klatce piersiowej miał liczne tatuaże, a wyrzeźbiona sylwetka tylko je podkreślała.
-Boisz się burzy.? - Raczej stwierdził niż zapytał.
-Troszeczkę - Odparłam nie słyszalnie.
-Połóż się - Odkrył narzutę i poklepał miejsce obok siebie.
Zgrabnie ułożyłam się na poduszce i okryłam kocem, który cały czas trzymałam. Nie ukrywam też, że trochę marzłam, gdyż paradowałam w samej koszulce i bieliźnie.
Harry odłożył dotychczasowe zajęcie i ułożył się koło mnie przymrużając lekko płomyk światła. Nie ukrywam ale zrobiło się dość romantycznie, jak we filmach, które miałam okazje oglądać z tatą. Brakowało tylko spojrzenia w oczy i namiętnego pocałunku.... Tak, tak pomyślicie, głupia ocknij się on Cię porwał, a jego koleżka zabił Ci ojca !! Zaraz Cię wykorzysta i zrobi coś, albo odda w ręce znajomych !.....

Ale kurczę... On jest jakiś inny. Biję od niego nieopisane ciepło i czuję się przy nim bezpieczna. Chcę mi pomóc... A na dodatek jest przystojny i .... STOP. Chwila... Nie mogę tak rozmyślać nad jego osobą.
-Hej księżniczko ! - Dotarł do mnie jego śmiech.
-Hmmm ? Przepraszam zamyśliłam się - Spojrzałam w jego stronę.
-Oby to było coś konkretnego. Wybaczam - Zaśmiał się.

Tak głupku ! Myślałam o Tobie. Masz mnie.
Uniosłam kąciki ust i ułożyłam się wygodnie na łóżku. Harry zrobił to samo, przez co nasze oczy ponownie się spotkały, bliżej niż do tej pory.
Cholera, to na prawdę wygląda jak we filmie...
-Mogę z Tobą spać ? - Wypaliłam, bez przemyślenia.
-Pewnie. Chodź tu - Przysunął mnie bliżej siebie i delikatnie gładził me brązowe włosy.
Słyszałam jak rytmicznie bije jego serce. Uspokajało mnie to i na chwilę obecną zapomniałam o burzy, hulającej za oknem. Ułożyłam rękę na torsie chłopaka, bo taka pozycja była najwygodniejsza.
Matko co ten chłopak ze mną robi ? Wiem, że to nie na miejscu, praktycznie go nie znam, a leże z nim w jednym łóżku, w jego koszulce, trzymając rękę na wysokości jego pępka. To niedorzeczne, ale pragnienie, które we mnie buzowało przewyższało zdrowy rozsądek.
-Justyna ? - Wymamrotał.
-Hmm ?
-Miałaś kiedyś kogoś ? No wiesz, chodzi mi o chłopaka. - Jaki bezpośredni !!
-Jeżeli chodzi Ci o związek na poważnie to nie - Kreśliłam kółka po jego brzuchu.
Podniosłam się na łokciach co spowodowało, że nasze twarze znacznie się zbliżyły, a usta dzieliło jedynie kilka centymetrów......

                 xxx Zuza ;)

środa, 7 września 2016

# 155 Harry część I

Droga Justyno !
Z okazji Twoich 18-stych urodzin, Twoja przyjaciółka Donata, postanowiła zrobić Ci niespodziankę !
Napisałam dla Ciebie imagina (w kilku częściach). Życzę Ci dużo zdrówka - najważniejsze ! Ale także biletu na koncert One Direction w Polsce !, oraz wszystkiego czego tylko zapragniesz jako 'DOROSŁA' obywatelka !. Z całego serca przepraszam za opóźnienie. :( ( jestem do niczego) jednakże mam nadzieję, że Ci się spodoba opowieść o tym, jak wcielasz się w główną bohaterkę :)
100 Lat ! :)

A Was moi drodzy zapraszam do komentowania i czytania opowieści, które pojawiać się będę bardzo często...
Pozdrawiam Zuza ;)







[...]
-Dlaczego go zabito ? - Pytałaś.
-Jak to możliwe ? - Patrzyłaś przenikliwie. 
-Odpowiedz ! Wytłumacz mi to ! - Krzyczałaś.
Zaczęłam monolog. Kończąc go obie płakałyśmy. Przytuliłaś. Pocieszyłaś dobrym słowem staruszkę. Przeprosiłaś za krzyk. Ze spuszczoną głową wyszłaś z pokoju, mijając się w progu ze swoją matką. Ta podeszła, obdarzyła uściskiem i jak gdyby nic wyszła,trzaskając drzwiami, które tak strasznie skrzypiały. A ja ? A ja oparłam głowę o bok bujanego fotela. Zamknęłam oczy i czułam jak życie ze mnie ucieka, a przed oczami pojawił się film całego 91-letniego życia.


Sierpień, 1945

 -Czy to prawda ? Mówią, że to koniec, że koniec wojny - Spojrzałam na swojego ojca.
-Nigdy nic nie jest pewne. Nie potrafię Ci odpowiedzieć córciu - Posmutniał.
Westchnęłam. Spokój nie trwał długo. Do naszego domu wparowało kilku żołnierzy niemieckich. Tatę zabrali od razu, ja próbowałam uciekać. Nie udało się. Dostałam w twarz, przewróciłam się na zdewastowaną trawę, wkładając dłoń w kałuże, po nocnym deszczu. Wymierzono we mnie karabinem. Słyszałam krzyk taty i strzał. Zabito go na moich oczach, zaraz i ja do niego dołączę. Zacisnęłam mocniej powieki i czekałam. Przeładowanie magazynku i ...
-Stój !!! Przyda się nam jeszcze - Młody mężczyzna podszedł do mnie i najzwyczajniej na świecie zabrał na ręce. 

Wszedł ze mną do powozu i zakrył chustą twarz. Płakałam. Co się ze mną stanie. I mój ojciec, który leży z przedziurawioną na wylot głową. Tak bardzo się boję. Poczułam szarpnięcie,dłonie na swoich udach i powiew zimnego wiatru na dłoniach. W oddali słyszałam niemieckie zdania i śmiechy wielu mężczyzn. Posadzono mnie na krześle i odsłonięto oczy. Przymrużyłam je,by przyzwyczaiły się do światła w pomieszczeniu. Rozejrzałam się wkoło. Przede mną metalowe biurko, szaro-białe ściany, lampa i drzwi za plecami. To wszystko. Ani ręce, ani nogi nie zostały skrępowane. Można by pomyśleć uciekaj dziewczyno ! Jednak nie było to takie proste, na korytarzu stało zapewne wielu żołnierzy i gdybym tylko wychyliła głowę, skończyłoby się to dla mnie utratą życia. Alee... Czemu nie?  I tak zbiją mnie, kiedy dowiedzą się kim jestem. Moja mama była Żydówką, a ojciec Polakiem. To mówi wszystko za siebie.....
Po paru godzinach pobytu w samotności, do pomieszczenia weszło kilku młodych, wysokich mężczyzn ubranych w zielono-szare mundury.
-Sie sprechen Deutsch ? - Zapytał mnie najwyższy.
Nie odezwałam się ani słowem.
-Do You speak English ? - Odezwał się chłopak z lokami na głowie.
Ponownie nie odpowiedziałam.
-Mówisz po polsku ? - Ponownie głos zabrał zielonooki.
A ja nadal milczałam 
**- Wy gavaritje pa russki ? - Trzasnął dłonią w blat blondyn.
Wystraszona, bez szans na ucieczkę, bez szans na przetrwanie uroniłam kilka łez.
-Mówię po polsku, angielsku i rosyjsku - Opuściłam głowę.
-Jak się nazywasz !? Kim jesteś ? - Dopytywali.
-Justyna - Popatrzyłam z przerażeniem na piątkę żołnierzy.
-Polka ? - Zapytał Mulat.
-Tak - Wyszeptałam.
-No panowie ! To kto pierwszy zabawi się dziś z brązowowłosą pięknością ? - Zaśmiał się chłopak o niebieskich oczach ?
-Ja ! - Wycedził bez namysłu loczek.


Zaczęłam płakać. Chłopak szarpnął moją rękę i wyprowadził z pokoju. Szłam za nim mając tysiące myśli w głowie. Co on mi zrobi. Dlaczego oni tacy są ?Na korytarzu zgasło światło, a raczej brak lamp. Odwróciłam się i zobaczyłam oddalające się małe płomyki. Teraz tylko ciemność. Znalazłam się na dworze. Poczułam muśnięcie wiatru i ciepłe powietrze. Chłopak nie mówiąc ani słowa otworzył drzwi samochodu i posadził mnie na miejscu pasażera. Tak bez słowa jechaliśmy około 20 minut. Zatrzymał auto, w dość odludnym miejscu. Po środku posesji stał duży dom, a wkoło rosły wierzby.
-Chodź - Złapał moja rękę. Tym razem było to delikatne dotknięcie. Mogło się wydawać jakby było ono przepełnione czułością i troską.
Trochę pewniej niż poprzednio złapałam się go i kroczyłam obok. Otwarł dom i wpuścił mnie do środka. Przez chwilę pomyślałam, że gdyby chciał mnie zabić albo mnóstwo innych rzeczy z półki 'grozy'  to wybrał idealne miejsce. Tak by nikt nie mógł mnie usłyszeć.
-Chcesz się czegoś napić albo zjeść ? Mam pełne szafki i lodówkę. Nie potrafię gotować, jeżeli chcesz przyrządź coś - Posłał delikatny uśmiech.
-Może pierogi ? - Powiedziałam cichutko.
-Kuchnia jest Twoja. Zaraz wracam. - Opuścił pomieszczenie.
Postanowiłam to wykorzystać i czym prędzej otwarłam okno wyskakując z niego. Obróciłam się by sprawdzić, czy nie poszedł w moje ślady, ale zderzenie z czymś na chwile uniemożliwiło mi racjonalne myślenie.
-Auu - Syknęłam, łapiąc się za głowę.
-No moja droga. Trochę kiepski pomysł. Wstawaj - Podał mi rękę,
-Nie musisz się mnie bać. Chcę Ci pomóc - Oznajmił.
-Co chcesz zrobić ?! Ty mi pomóc ?! Żartowniś się znalazł. Chcesz mnie wykorzystać i zabić ! - Rzuciłam się na niego i okładałam pięściami.
Ten jednak, o wiele silniejszy, złapał po prostu w swoją rękę dwie moje i przerzucił przez ramię, zabierając ponownie do domu. Usadził na kanapie i zaczął monolog.
-Nie chcę Ci nic zrobić. Do góry jest łazienka, masz tam czyste ubrania, odśwież się. Potem zejdź na dół. Wspólnie coś przygotujemy. Nikt nie wie o istnieniu tego domu. I nikt nie wie,że w tej chwili się tu znajdujesz ! Masz szczęście, że jestem wyższy rangą od reszty tych idiotów, bo oni nie postąpili by tak jak ja - Usiadł koło mnie.
-Zaufaj mi - Podał rękę.
-Pójdę się wykąpać - Uciekłam na piętro.
I co ja mam o tym wszystkim myśleć ? Uwierzyć w jego intencje ? Niby dlaczego chciałby mi pomóc ? Chodź z drugiej strony, gdyby chciał mi coś zrobić, pewnie by już to wykonał. A może jednak warto go posłuchać ? Wykapałam się i ubrałam w to co, leżało na półce. Czyli koszulkę.... no właśnie. Nie znam jego imienia. Zeszłam cicho na dół i zobaczyłam, że młody mężczyzna nie siedzi w mundurze,a zwykłej czarnej koszulce i spodniach o podobnym kolorze, krocząc boso przez salon.
-Tak w ogóle to jak masz na imię ? - Stanęłam za nim.
-Harry - Odwrócił się do mnie i na chwile jakby zabrakło mu słów.
-To jak ? Pierogi będą dobre ? - Zapytałam, delikatnie się uśmiechając.
-Będą idealne - Podążył za mną do kuchni.


** - Nie byłam w stanie napisać tego zdania cyrylicą, dlatego jest ono przetłumaczone jak się wymawia.


             xxx Zuza ;)